Wczoraj, po długiej przerwie, wreszcie rozegraliśmy drugi mecz ligowy w tym sezonie. I był to bardzo udany mecz. Po kiepskiej pierwszej części i kapitalnej drugiej, pokonaliśmy 4-2 FC Chełmiankę Gdańsk.
Do przerwy nie byliśmy sobą. Gospodarze dwa razy trafiali do naszej siatki. W obu przypadkach po rzutach rożnych, w tym raz bezpośrednio.
Po przerwie to już była inna drużyna Moreny i zupełnie inny mecz. Weszliśmy trochę odmienieni personalnie i zupełnie odmienieni mentalnie Swoje show zaprezentował Krystian Gaczoł. W 53, 74 minucie trafiał do siatki rywali i straty z pierwszej części zostały odrobione. Minutę później po kolejnej bramce Krystiana wyszliśmy na prowadzenie w tym meczu.
W końcówce zupełnie niepotrzebne zamieszanie wprowadził Sebastian Berent, który po obejrzeniu dwóch żółtych kartek w ciągu kilku minut musiał opuścić boisko.
Na szczęście zanim gospodarze zdołali uwierzyć, że w końcówce meczu mogą odwrócić losy meczu Grzegorz Ciesielski zdobył czwartego gola dla naszej drużyny.
Wygraliśmy mecz, który nam się nie układał, który przegrywaliśmy 0-2. To zawsze bardzo cieszy. Brawo, Morena!
Klasą dla siebie był oczywiście Krystian, który w dwadzieścia minut zanotował klasycznego hattricka. W drugiej połowie wszyscy mogli się podobać i wszystkich można pochwalić, ale na wyróżnienie zasługuje zapewne Marcin Drewing, za fajną grę, asystę, czy wywalczenie karnego.