Ze Steblewem też nie wyszło

Przegrywamy mecz z Wisłą Steblewo 4:6 (1-2).


Porażka z Wisłą, ostatnim zespołem ligowej tabeli, ma swoje dodatkowe konsekwencje - teraz to my zajmujemy ostatnie miejsce w ligowej tabeli B klasy.


Kiedy dajemy sobie wbić sześć bramek i przegrywamy z ostatnim zespołem tabeli, który dotąd nie wygrał żadnego meczu i uzbierał raptem siedem goli, to trudno o coś optymistycznego.


B klasa to nie żadna piłkarska filozofia, to nie żadna wyszukana taktyka, ani nic podobnego - to tylko suma popełnionych błędów. Kto tych błędów mniej popełni, ten zwykle wygrywa mecz. Proste.


Jesteśmy drużyną B klasy. Nie umiemy zbyt dobrze grać, w każdym meczu będziemy popełniać błędy. Chodzi jedynie o to, że dziś i wcześniej niemal w każdym meczu, popełniamy całą masę niezrozumiałych błędów. Konsekwencją tych wpadek, są stracone gole, a na koniec meczu sytuacja, gdy nawet wbijemy rywalowi cztery bramki, to nie wystarcza to choćby remisu.

Z czego to się bierze? Bez sensu wymądrzać się z boku boiska czy sprzed komputera. Nie chcę tutaj wytykać kto zawalił i kto popełnił więcej błędów. Nie chodzi o to. Jeśli mamy być nadal jedną drużyna, Naszą Morenką, to nie będzie wytykania palcami winnych. Chciałbym powiedzieć, że każdy dziś dał z siebie tyle, ile mógł. Czy tak było? Sami sobie na to pytanie odpowiedzcie.

Czy się to komuś podoba czy nie, piłka nożna jest grą zespołową i taką jeszcze jakiś czas pozostanie. Nieważne co wyczynia jeden zawodnik, ile bramek strzeli. Jeśli na koniec bilans zysków i strat nie będzie dla nas pozytywny, to nic nam takie wyczyny nie dają.

Przykład? Patryk wchodzi z ławki. Daje naprawdę świetną zmianę. Strzela efektowną bramkę. Jesteśmy w wielkim gazie, udało nam się wyrównać. Za chwilę mamy dwie kolejne świetne akcje Patryka na skrzydle, ale bez efektu, bo Patryk postanowił zostać bohaterem tego meczu. Nie wyłożył piłki na pustą bramkę kolegom. Sam też nie pokonał bramkarza. Zobacz, Patryku, gdybyś te kolejne dwie akcje zakończył podaniem do partnera w polu karnym, prawdopodobnie byśmy ten mecz wygrali, a Ty byłbyś naprawdę bohaterem meczu. A tak nikt nim nie jest. O tym właśnie mówię. Sytuacja z Patykiem, to tylko przykład. Nie chodzi o wytykanie błędów. Na tym właśnie to polega.

Futbol, to gra zespołowa i ja w danym momencie muszę zrobić wszystko, co najlepsze dla drużyny.

I tak każdy musi sobie na to pytanie odpowiedzieć, czy dziś, wczoraj i miesiąc temu, zawsze zrobiłem wszystko, co najlepsze dla drużyny. Czy obrońca powinien wychodząc z piłką próbować ograć trzech rywali, bo zwykle przy drugim akcja kończy się stratą i kontrą przez opuszczone pole.


Panowie, było dużo fajnej walki, dużo ciekawych akcji, cztery gole, ale jeśli będziemy w całej drużynie popełniali tyle błędów, których zwyczajnie, można uniknąć, to nie będziemy wygrywali meczów.


A teraz głowa do góry. Wyrzućcie z siebie złe emocje, zresetujcie głowy. Podchodźcie do grania z większym luzem. Przegrany mecz w B klasie, albo nawet osiem, to jeszcze nie jest koniec świata.


PS. Bramka dla rywali z początku meczu - stadiony świata ta przewrotka - gratulacje.

SZCZEGÓŁY MECZU

0-1 bramka dla rywali
0-2 bramka dla rywali
1-2 Dawid Piłat (asysta Maciej Bulej)

PRZERWA


1-3 bramka dla rywali
2-3 Krystian Gaczoł (asysta Dawid Piłat)
3-3 Patryk Nowaczyk
3-4 bramka dla rywali
4-4 Frankie Adanu Ogbe
4-5 bramka dla rywali
4-6 bramka dla rywali


ŻÓŁTE KARTKI: Dawid Piłat i Mateusz Kinczewski (dwie)
CZERWONA KARTKA: Mateusz Kinczewski (konsekwencja dwóch żółtych)

SKŁAD MORENY

ZIELIŃSKI - M.KINCZEWSKI [C], KOWALEWSKI, BULEJ, GACZOŁ, DOBROWIŃSKI, DREWING, IDZIASZEK, ADANE OGBE, SZ.KINCZEWSKI, PIŁAT - KARAMARA, NOWACZYK, MAURUSZEWICZ, MAGRIAN

FOTO