Zamiast noworocznych życzeń

Posprzątaliśmy

Możecie dalej spać spokojnie.

WIem, że zaraz podniesie się lament, że termin nie taki, że praca, że wyjazd, że godzina za wczesna. Jasne. Każdy ma swoje obowiązki, ale jakoś nie słyszałem żadnej deklaracji, że dziś nie mogę, ale chętnie przyjdę jutro, we wtorek, za tydzień - kiedykolwiek. Nie słyszałem.



Coś Wam powiem: nie widzę tego.
Maciek jest moim dobrym kumplem od lat. Kopaliśmy razem piłkę 40 lat temu i zwyczajnie nie mam ochoty wsadzać go na minę. Nie chcę, żeby ratował Klub dla siebie i kilku osób, którym na tym naprawdę zależy, a potem został z tym sam bez żadnej przyszłości. Po prostu nie.

4 osoby na 30 (w tym trzy nowe) odpowiadają na prośbę o pomoc w ważnej sprawie klubowej.
8 osób na 30 (w tym dwie nowe) płaci składki klubowe.



A reszta co?



Gdzie są osoby, które deklarowały się i zostały wybrane do Zarządu Klubu? Gdzie Wasza pomoc?

Panowie, rozumiem, że ktoś może nie mieć ochoty sprzątać gówna po psach, albo nie chce płacić 70 złotych miesięcznie zrzutki na wspólną, piłkarską, zabawę. Serio to rozumiem. Ale powiedzcie, że Was to nie bawi i wolicie pokopać piłkę w Baninie albo gdzieś indziej. Po co się deklarujecie a potem Was nie ma? Życie jednak istnieje poza internetem i grupą. Czasem trzeba coś zrobić naprawdę.


Mateusz, Kamil, Dominik, Jacek. Dziękujemy, że przyszliście pomóc. Dzięki Wam udało się szybko i sprawnie posprzątać śmieci z Las Areny i nie musieliśmy tego robić sami z Maciejem. No i Malinie dziękuje. Bo wprawdzie sprzątać mu się już nie chciało, ale przyszedł, bo dla takich jak on, GKS Morena to zawsze było w życiu coś...