Przywozimy trzy punkty z Przejazdowa
8 października 2022

Pokonaliśmy Respect Przejazdowo
Wygraliśmy 2:1 po bramkach w końcówce meczu Macieja Buleja i Jakuba Karamary. Gospodarze swojego gola zdobyli po strzale z rzutu wolnego pod koniec pierwszej połowy meczu.
Nie byliśmy dziś dobrymi gośćmi. Chłopaki z Respectu Przejazdowo zaprosili nas grzecznie na to spotkanie, podzielili się z nami wodą, kanapkami i grillem, a my przyjmując to wszystko w dramatycznych okolicznościach zostawiliśmy ich bez niczego. Czyli głównie bez ligowych punktów, bo kanapek trochę zostało.
No, ale wiecie, Panowie, witajcie w B klasie.
Mecz był wyrównany, obie drużyny walczyły z przeciwnikami i trochę też z murawą (znowu wychodzi nasz brak obycia w gościach). Zabrakło nam znowu agresji w środku pola, doskakiwania do rywali, pressingu na obrońcach. Zamiast tego zostawialiśmy ogromne przestrzenie między poszczególnymi formacjami. Rywale od czasu do czasu przedzierali się w nasze pole karne i prawdę powiedziawszy mogli coś strzelić. Dwa czy trzy razy byli bardzo blisko wpakowania piłki do naszej siatki. I w końcu to zrobili. Dwie minuty przed końcem ładnym strzałem z rzutu wolnego wpakowali nam piłkę tuż przed gwizdkiem na przerwę.
Trochę na siebie nakrzyczeliśmy w przerwie i chyba nawet poskutkowało. Zaczęliśmy dużo ostrzej i z mocniejszym pressingiem. Od razu pojawiły się bardziej składne akcje. Czas płynął i w zasadzie wszyscy zaczęli powoli spoglądać w stronę stoiska z grillem, kiedy przyszedł ostatni kwadrans meczu. Kwadrans, który w zasadzie wszystko wywrócił do góry nogami. Najpierw Rafał Ciecholewski był o milimetry od wyrównania, ale piłka po jego uderzeniu obiła jedynie poprzeczkę. Ale to, co nie udało się Rafałowi - zrobił Maciej Bulej. Doszedł do wywalczonej przez Michała Gałuszewskiego piłki, wbiegł w pole karne i między nogami bramkarza gospodarzy wpakował futbolówkę do siatki. 1-1!
Zostało kilka minut do grilla, znaczy się do końca spotkania i zaczęliśmy atakować jeszcze zacieklej. Musimy być sprawiedliwi i oddać to, że gospodarze kilka razy tez byli bardzo blisko zdobycia zwycięskiego gola, ale albo pudłowali, albo Michał Daczko robił w bramce swoje, a nawet dużo, dużo więcej.
To była już naprawdę ostatnia minuta doliczonego czasu gry, kiedy Michał świetnie wypuścił wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Jakuba Karamarę. Kuba wbiegł w pole karne i precyzyjnym uderzeniem minął bramkarza gospodarzy. 2-1 dla Moreny!
Kilka chwil później mogliśmy cieszyć się z czwartego ligowego zwycięstwa.
Panowie, wiele pozostaje do poprawy, ale byłoby głupie, gdybym czepiał się gry po wygranym meczu, w dodatku wygranym w takich dramatycznych okolicznościach.
Brawo, Panowie. Brawo, Panie Trenerze. Walczyliście do końca i otrzymaliście za to nagrodę. Dobrze w defensywie- reszta do poprawienia.
I na koniec jak zwykle garść moich nikomu niepotrzebnych mądrości: mecz jak mecz, można wygrać, przegrać albo zremisować. Ważne, żeby zejść z boiska w poczuciu, że zrobiło się wszystko, aby drużyna miała dobry wynik. Nie jesteście tak słabi, jak wtedy, kiedy przegrywaliście z juniorami Stoczniowca, ani tak wspaniali, kiedy ograliście Respect Przejazdowo.
Za tydzień sprawdzimy czy ten lider z Sulmina to naprawdę taki mocny!
Dziękujemy serdecznie KS RESPECT PRZEJAZDOWO za mecz. Jeszcze raz wybaczcie nasze nieokrzesanie w gościach. A tak całkiem na poważnie: życzę Wam, żebyście jak najdłużej cieszyli się graniem w piłkę, żeby nie opuszczała Was ta dobra energia, którą macie, żeby nie kończyły się Wam fajne pomysły, żeby piłka nożna nie przestawała Was bawić, nawet wtedy, kiedy przyjdą gorsze dni. Super było do Was wpaść. Nawet pogodę zapewniliście. Szacunek, Panowie albo jak pewnie wolicie respect.
Dobra, teraz szczerze: nie mogliśmy tego meczu przegrać. Wjeżdżając z Rafałem na stadion w Przejazdowie w radio akurat leciał nasz hymn klubowy. To musiał być dobry znak.