Porażka seniorów w A klasie

Zostaliśmy sprowadzeni na ziemię

Nie da się ukryć, że po pięciu golach zdobytych w ubiegłym tygodniu w Długim Polu liczyliśmy na kolejną miłą niespodziankę w wykonaniu naszej A - klasowej drużyny.

Niestety, chłopacy przegrali 0:3 z Sokołem Ełganowo.


To był bardzo nieudany mecz zawodników Moreny. Rywale nie pokazali niczego wielkiego, poza zdecydowaniem i solidnością, ale to w zupełności wystarczyło do zasłużonego zdobycia trzech punktów. To raczej my zrobiliśmy wszystko, żeby tego wieczora mieć kiepski humor.


Od początku nic się nie kleiło. Przed meczem kontuzja Piotra, w pierwszej akcji meczu efektowna akcja i równie efektowny gol zawodników z Ełganowa, pięć minut później kontuzja i przymusowe zejście z boiska Artjoma. Kolejne dziesięć minut później po fatalnym błędzie całej obrony tracimy drugiego gola.

Zaczęło się fatalnie, ale przecież do końca meczu pozostało jeszcze bardzo dużo minut. Nie wykorzystaliśmy tego czasu, nie poprawiliśmy swojej gry. Mnóstwo, po prostu mnóstwo, błędów, niedokładnych zagrań. Piłki nie trafiały do kolegów. Lądowały na autach, albo kilka metrów nad głowami. Nie opanowaliśmy gry w środku pola, nie byliśmy agresywni, nie umieliśmy skutecznie przeszkadzać rywalowi, w ataku nic nam nie wychodziło. Kilka minut przed końcem meczu Sokół wbił nam trzeciego gola.


Po prostu nie podjęliśmy żadnej walki. Nawet sędzia tego spotkania musiał się solidnie wynudzić. Nie musiał nawet żółtej kartki z kieszeni wyciągać ani razu.

Ten mecz był tak nieudany, że trzeba o nim szybko zapomnieć. Rywale uciekają, walczą, zdobywają punkty, ale wciąż zadanie - MISJA UTRZYMANIE - jest zadaniem wykonalnym.


CZERWIŃSKI - ZIELIŃSKI, BOULLENGER, WALUKOWICZ, MIOTK [C], CIECHOLEWSKI, LINHART (KUR - ŻYWICKI), SKOCZYLAS (BARANOWSKI), OPALA (SZALEWSKI), ŻUK (SZCZECHULA), GAŁUSZEWSKI