Panie sędzio, kończ pan ten sezon!
19 czerwca 2022

Zakończyliśmy kolejny sezon piłkarskich zmagań. Rafał powiedział, że najgorszy w historii Gdańskiego Klubu Sportowego Morena, a ja mu wierzę. Tym lepiej, że już się skończył. Sezon, nie Rafał.
Latem ubiegłego roku wystawiliśmy do boju trzy drużyny: zespół A-klasy, B-klasy oraz Juniorów Młodszych. Każdy z innym celem, każdy z innymi oczekiwaniami, każdy skończył z dużym rozczarowaniem.
Statystyki są dla nas niezwykle brutalne: na 72 mecze wygraliśmy na boisku tylko 9. Sprawiedliwie po trzy każda drużyna. Straciliśmy 378 bramek!!! Napiszę wyraźniej: TRZYSTA SIEDEMDZIESIĄT OSIEM.
Zacząłem sprawdzanie innych drużyn, które straciłyby więcej goli od nas. Na Pomorzu takich nie ma. Szukałem w innych województwach, ale po dwóch następnych porzuciłem poszukiwania. Nie dlatego, że to żmudne, czasochłonne i w sumie zupełnie bezsensu. Nie dlatego. Bałem się, że nie znajdę w Polsce gorszej drużyny od nas i będę musiał z tym żyć.
Statystyki fatalne, ale one, jak to bywa ze statystykami, nie oddają wszystkiego. Każda drużyna zawiodła, ale każda była inna.
Juniorzy Młodsi rozegrali w takim składzie ostatni sezon. To grupa chłopaków grająca ze sobą od wielu lat. Zaczynali jeszcze w roku 2013, pierwszego gola na turnieju na Morenie zdobył Mateusz Rynas.
Potem bywało różnie, chłopacy dorastali, grali, walczyli. Ten rok był trudny, bo Liga Juniorów Młodszych to liga kadłubowa, z kilkoma zespołami, w której więcej było pauz, niż grania. Ale zawodnicy dobrze pracowali i naprawdę nie grali źle. Trener Maciej wylał z nimi wiele potu, zostawił mnóstwo serca i postępy było widać. Wiele dobrych meczów. To była jedyna grupa, która bardzo regularnie i przy dobrej frekwencji, trenowała. Im bliżej końca tego sezonu, tym było gorzej. Zabrakło nam przede wszystkim sił i ludzi do grania. Niektórzy musieli zakończyć granie, niektórzy do wspólnego grania jednak nie dorośli, kilku było kontuzjowanych i zwyczajnie nam się to posypało. Ale nie można zapominać o dobrych momentach. Nie można zapominać o tych wszystkich latach. Było wiele wzruszeń, emocji, łez, radości i smutku, jak to w życiu.
Kiedy myślę rocznik 2005 (umownie nazywany), to myślę o trzech sprawach:
1. Kierownik Piotr. Bez Jego pracy i oddania nie byłoby tego rocznika, jego meczów, turniejów, rozgrywek. Po prostu. To oczywiste.
2. Janek. Zamiast tłumaczyć, wystarczy zerknąć w historię strzelców bramek Moreny wszechczasów. Może kiedyś, ktoś odkopie tę czy inną stronę klubową naszego klubu i zobaczy, że Jan Kochanowski zdobył dla Moreny 273 gole. Tego mu nikt, nigdy, nie odbierze. Tak się przechodzi do historii. Nawet jeśli jest to tylko historia Gdańskiego Klubu Sportowego Morena.
3.Bartek. Myślałem, że w dzisiejszych czasach pełnych różnych emocji, także tych złych, nic mnie już nie zadziwi, ale radość, wybuch skumulowanych emocji przez Bartka, po strzelonej bramce tuż przed pożegnalnym występem, był niesamowity.
Właśnie dla takich chwil warto robić to, co od 26 lat robimy.
To moje skojarzenia. Wy pewnie macie inne, swoje, równie ciekawe.
Klasa A w ubiegłym sezonie zajęła drugie miejsce w Klasie B i wywalczyła zasłużony awans. Długo trwały spory, czy powinniśmy grać na wyższym szczeblu rozgrywkowym. W końcu dla takiego klubu, jak Morena, to duże wyzwanie organizacyjne. Ale zagraliśmy. Chłopacy dostali możliwość skonsumowania swojego sukcesu. A że wyszło tragicznie? Tak bywa w życiu. Oczywiście, to co pokazaliśmy na boisku było katastrofalne i niedopuszczalne. Nic, albo niewiele zostało z tej ekipy, która rok wcześniej wywalczyła awans. Przyszło bardzo wielu nowych chłopaków. Nie udźwignęli tematu. Ani sportowo, ani mentalnie. Nie powstała drużyna, w której jeden za drugiego walczyliby o dobry wynik. Z licznej grupy zawodników szybko kolejni zaczęli rezygnować jeden po drugim, aż w końcu aby zebrać jedenastkę chętnych na mecz potrzebne było wsparcie z B-klasy i drużyny juniorów. Zdarzało się, że mimo tych posiłków graliśmy w dziesięciu. To się nie mogło udać.
Nie padnie tu żadne nazwisko, bo wiecie, wszyscy jesteśmy Moreną. Razem awansujemy, razem spadamy. Po ostatnim meczu ze Straszynem pieczętującym naszą degradację, po końcowym gwizdku sędziego na boisku zostało tylko kilku graczy. Na swój sposób nie pogodzonych z porażką i spadkiem. Reszta była już poza meczem, prawie w domu. Znamienne. Nie udało się, ale spróbowaliście. Zobaczyliście, gdzie jesteście ze swoimi umiejętnościami i swoim zaangażowaniem.
Nie będzie nazwisk, ale jedno imię musi się w tym momencie pojawić. Jarek, dzięki. Wiem, że bardzo chciałeś, że bardzo Cię to wszystko bolało i pewnie dalej boli to niepowodzenie, ale tak bywa. Walczymy dalej. Przynajmniej mam taką nadzieję.
W końcu B-klasa.
Pochwalę się, to był mój pomysł, więc wszelkie pretensje proszę kierować w moim kierunku. Oczywiście, od pomysłu do realizacji długa droga, ale co tam, jak się sam nie pochwalisz, to kto to zrobi za ciebie? Wymyśliłem sobie, że z okazji 25-lecia powstania naszego klubu wystawimy taką świąteczną, okolicznościową, drugą drużynę Moreny, w której zagrają wszyscy chętni, dla których koszulka Moreny coś w życiu znaczyła, którzy chcieliby jeszcze w barwach Moreny pobawić się trochę w futbol. Rozumiecie: emeryci, renciści i juniorzy. Trochę starsi i trochę młodsi. Rafał wprowadził pomysł w życie i mogliście grać.
Raz było nieźle, raz całkiem dobrze, częściej kiepsko, ale przecież nie mieliśmy wygórowanych oczekiwań. Nie to, że nie chcieliśmy wygrywać (kto nie chce?), ale wiedzieliśmy jakie są realia. No bo sami powiedzcie, ile znacie szalonych drużyn z A-klasy , które wystawiają do gry swoje rezerwy? No, nie znacie, ja również.
Teraz będzie szczerze i poważnie: przebywanie z Wami to była przyjemność. Niezależnie od tego ile razy dostawaliście baty na boisku to wiem, że jesteście super ludźmi, z którymi warto razem przebywać, których w większości znam od wielu, bardzo wielu lat i są mi ważniejsi niż piętnastu Lewandowskich razem wziętych.
Rafał, dzięki za wszystko. Ty wiesz ile to dla mnie znaczy.
Nie wiem, co będzie dalej. Czy podrzucanie Rafała ma zakończyć pewną erę? Na szczęście złapaliście go w porę i może zbudujemy coś jeszcze z Wami w Morenie. Tylko z Wami, bo inaczej to po co?
Rafał, Piotr, Maciej- wielkie dzięki za wszystko.
Gdański Klub Sportowy Morena obchodzi dziś 26 urodziny.
Głównie od Was zależy, czy będą kolejne. Ja bym chciał, ale biegać już za piłką nie mogę.