Derby dla Moreny!

WYGRYWAMY Z KLUKOWEM!

Można powiedzieć, że jak zawsze, bo w końcu w historii 24 oficjalnych spotkań Moreny z Klukowem nigdy nie ponieśliśmy porażki. 4:3 dla Moreny. Do przerwy remis 1-1. Bramki dla nas: Paweł Opala (2), Paweł Wysiecki (rzut karny) oraz Maciej Bulej.

Patrząc na mecz historycznie, to wygraliśmy jak zawsze, ale przecież zawsze liczy się tu i teraz i wszystko trzeba udowodnić na boisku. A tu zapowiadało się ciekawie, bo rywale wygrali swoje trzy pierwsze mecze i byli liderem tabeli. I coś mi się wydaje, że ta świadomość, że są faworytem tego meczu bardzo mocno przeszkadzała im w grze.

Mecz był bardzo zacięty, zaczął się od zmasowanych ataków gospodarzy, którzy chcieli szybko udowodnić swoją wyższość na boisku, ale my pokazaliśmy, że tego dnia nie odpuścimy. Zagroziliśmy rywalom kilka razy, byliśmy blisko objęcia prowadzenia i.. straciliśmy gola. Zamieszanie w polu karnym, zawahanie kilku naszych zawodników, popchnięcie i piłka wpadła do siatki. Nie było reakcji sędziego na faul napastnika, była za to szybka reakcja naszego zespołu. Kilka minut później pięknym strzałem zza pola karnego Maciej Bulej dał nam wyrównanie. Do przerwy goli już nie było, choć naprawdę kilka razy mogliśmy dokładniej zagrać pod bramką rywali, aby na przerwę schodzić w jeszcze lepszych humorach. 1-1

Po zmianie stron spodziewaliśmy się bardzo mocnego ataku Klukowa, niezadowolonego z wyniku, ale nic takiego nie nastąpiło. Głównie z powodu naszego pressingu, determinacji i wielu fajnych akcji ofensywnych. W 51' to my zdobyliśmy gola. Paweł Opala wrzucił piłkę w pole karne, tam obrońca przewrócił Marcina Drewinga, a wszystko to sfinalizował Paweł Wysiecki spokojnie pakując piłkę do siatki rywali z jedenastu metrów.

Nasze prowadzenie zupełnie rozbiło gospodarzy, którzy nie potrafili nam specjalnie zagrozić, nawet jeśli mieliśmy słabszy okres i oddawaliśmy na kilka minut inicjatywę.

W 68' Paweł Opala wpadł w pole karne, ustawił sobie obrońcę i spokojnym strzałem podwyższył nasze prowadzenie. 3-1. Asysta od bramki Michała Daczko.

Wszystko toczyło się spokojnie do końca, ale my postanowiliśmy trochę uatrakcyjnić ten mecz derbowy. Dawid, cały mecz świetnie czyszczący pole karne i okolice, ten jeden raz postanowił się trochę pokiwać, stracił piłkę i napastnik Klukowa w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza. 3-2 i oczywiście zadyma w bramce o piłkę. Masowa konfrontacja trochę potrwała, ale obyło się bez napomnień ze strony sędziego. Doliczony czas i będą nerwy na koniec. Na własne życzenie.

W 92' po rzucie rożnym bitym przez Marcina Drewiga piłkę do siatki spokojnie pakuje zupełnie nie kryty Paweł Opala. 4-2!

Jeśli wydawało nam się, że to koniec emocji na dziś, to szybko zostaliśmy wyprowadzeni z błędu. Zawodnik Klukowa pięknym strzałem z dystansu wpakował piłkę w okienko naszej bramki. 4-3. Strzał piękny, z gatunku tych strzałów, które raz w życiu wpadają w taki sposób.

Emocji co nie miara, a przecież sędzia nie chce gwizdnąć po raz ostatni. No i zawodnicy Klukowa mieli piłkę na remis. Chaos z naszej strony sprawił, że jakimś cudem piłka dotarła na szósty - siódmy metr do kompletnie nieobstawionego napastnika rywali. Dużą zagadką będzie jak on tego nie wpakował do naszej siatki. Jasne, Michał w bramce instynktownie rzucił się w kierunku rywala i wybronił piłkę meczową!

Ostatnie 60 sekund to o dziwo piłka już tylko przy naszej nodze i wreszcie sędzia zdecydował się na zakończenie tego spotkania. Spotkania, w którym moim zdaniem byliśmy sporo lepsi, ale którego wcale nie musieliśmy wygrać. Prawda jest taka, że spokojnie i naprawdę sprawnie prowadziliśmy grę, a rywale budzili się do ataków tylko po podarowanych przez nas bramkach.

Wygraliśmy ten mecz. To już drugi z rzędu, a to już seria, jakby na to nie patrzeć.

Tak, jak pisałem na początku - rywale chyba przegrali ten mecz w swoich głowach, bo przecież wygrywając trzy pierwsze mecze musieli pokazać dużo jakości piłkarskiej. My, za to, pokazaliśmy sporo dobrej gry, mnóstwo walki i sił do walki od pierwszej do ostatniej chwili meczu.

To, co teraz napiszę, będzie oczywiście dużym banałem, ale tak jest:
Panowie, piłka nożna to gra zespołowa i sukces może osiągnąć tylko drużyna, a Wy taką drużyną się stajecie.
I składa się na to wszystko. Bramki Pawła, interwencje Michała czy walka w parterze Marcina. Także błędy, które są nieuniknione. Oczywiście, takie zagrania, jak to Dawida są niedopuszczalne, ale przecież chłopak razem z Mateuszem i Artjomem wybronili, przecięli, przeszkodzili, zakończyli niezliczone akcje gospodarzy. I nie zgodzę się, że zagrali dziś słabiej. Zagrali świetnie, a nasze szczęście w końcówce sprawiło, że nie ma co dłużej o tych błędach rozmawiać.

Brawo, Morena.
Brawo, Drużyna
Brawo, Panie Trenerze.


Dzięki, chłopaki, za wygrany mecz derbowy.

Rywalom życzymy zwycięstw w kolejnych meczach. Pechowe dla Was statystyki muszą się kiedyś skończyć. Albo i nie.

Za tydzień kolejny mecz, ale pierwszy od niepamiętnych czasów, kiedy będziecie, przynajmniej "na papierze", faworytami. I to właśnie będzie bardzo ciekawe, jak sobie z tym poradzicie. Na przykładzie naszego dzisiejszego rywala widzieliście, że to nie zawsze jest takie proste...

DACZKO - LINHART, WYBRANOWSKI, KINCZEWSKI, DOBROWIŃSKI, BULEJ, OPALA, WYSIECKI [C], DREWING, ŻUK, SKOCZYLAS - RYŻYKOW, SKRZYPEK, KLINGENBERG, GAŁUSZEWSKI, KARAMARA, NOWACZYK

Posted in: TOP