Trzecia wygrana z rzędu
18 września 2022

Wygrywamy mecz z rezerwami Ełganowa
Dobra passa naszego zespołu trwa. Wczoraj pokonaliśmy 6:1 Sokoła II Ełganowo i było to nasze trzecie zwycięstwo z rzędu.
Bramki dla GKS: Dawid Wybranowski (dwie), Patryk Żuk, Paweł Wysiecki, Artjom Linhart (z pomocą obrońcy gości) oraz Patryk Nowaczyk.
To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Rywale, którzy swój zespół oparli na juniorach, wprawdzie nie zdobyli jeszcze ligowego punktu, ale też nie przegrywali wysoko, więc należało być ostrożnym w swoich oczekiwaniach.
Tymczasem od pierwszego gwizdka sędziego całkowicie zdominowaliśmy rywali. Byliśmy dla nich zbyt agresywni, zbyt szybcy i za bardzo zdecydowani. To my przejmowaliśmy piłkę i parliśmy do przodu. Tak dobra gra musiała przynieść owoce i przyniosła: trzy gole do przerwy. Strzelanie rozpoczął Dawid Wybranowski po przebitce w polu karnym okazał się najbardziej przytomny w polu karnym rywali i sprytną główką wpakował piłkę do siatki rywali.
Drugi gol, to przepiękny strzał Patryka Żuka sprzed pola karnego. Chwila swobody, trochę czasu i piłka znalazła się w samym okienku bramki zawodników Ełganowa.
Strzelanie w pierwszej połowie zakończył niebywały tego dnia Dawid Wybranowski. Wrzutka z rzutu rożnego Marcina Drewinga i Dawid świetnie odnalazł się w polu karnym. Jak to mówią: przyszło, naszło i weszło. I to głową!.
Mogliśmy strzelić więcej goli, ale nie wpadało. Pecha miał zwłaszcza Paweł Opala. Kilka razy był bliski, ale piłka nie chciała wpaść. Na szczęście tego dnia robiła to po strzałach Dawida. Rywale praktycznie nie zagrozili nam żadną groźną akcją, bardzo rzadko zapuszczając się na naszą połowę.
Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Dalej dobrze graliśmy w piłkę, całkowicie zabieraliśmy rywalom ochotę do zabawy tego wieczoru. Na 4-0 gola zdobył Paweł Wysiecki. Tyczka przytomnie odnalazł się po przebitce przed polem karnym. Wyprzedził bramkarza i piłka wpadła do siatki odbijając się jeszcze od słupka. Kolejny gol padł po rzucie rożnym i strzale samobójczym zawodnika z Ełganowa. Tradycyjnie zamiast goli samobójczych przypisujemy zawsze bramkę naszemu zawodnikowi, który był najbliżej akcji. Trafiło na Artjoma Linharta.
6-0 to piękny strzał z rzutu wolnego Patryka Nowaczyka. Naprawdę ładny.
W tym momencie mecz się praktycznie skończył. Trener Maciej zaczął zmieniać zawodników, w naszą grę wkradło się trochę chaosu i goście po jednej ze swoich akcji w końcówce doczekali się szansy na gola w postaci rzutu karnego. Wykorzystali ją i mecz skończył się wynikiem 6-1.
To było naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu. Jasne, rywal grał tylko w jedenastu zawodników, a ostatnie 10 minut nawet w dziesięciu po kontuzji jednego z ich graczy, ale to nasza zasługa, że nie potrafili nam w żaden sposób zagrozić. Widziałem w tym meczu bardzo wiele dobrych rzeczy. Przede wszystkim pressing, walkę w środku pola, spokój w rozgrywaniu od tyłu i wiele dobrej piłki. Oczywiście końcówka nie była najlepsza, a chaos był niepotrzebny, a przy silniejszym rywalu mogło to się skończyć gorzej. Ale wiecie, nie skończyło się, więc nie ma o czym gadać. Po to się strzela sześć bramek w godzinę, żeby ewentualnie kilka błędów w końcówce nie miało żadnego znaczenia.
Brawo, Panowie. Brawo, Panie Trenerze Macieju. Ładnie to się oglądało.
Moje osobiste wyróżnienia? Maciej Gałuszewski. Bardzo mi się podobała jego gra w środku pola. To był taki Majkel, na którego zawsze czekaliśmy. Dużo widział, dobrze się odnajdywał, widział swoich kolegów i dobrze do nich kierował piłki. Mam nadzieję, że będzie to powtarzał w kolejnych spotkaniach. Wszystkich wyróżniać nie mogę, więc dodam jeszcze tylko Mateusza Kinczewskiego. Dobrze i czujnie w obronie, niemal bezbłędnie, a dwie super interwencje w końcówce i wybicie piłki z linii bramkowej mają swoją wymowę.
Za nami pięć ligowych meczów. Pierwsze dwa przegraliśmy. Bilans bramkowy: 3-10. Potem nastąpiła cudowna odmiana i wygraliśmy trzy następne strzelając w nich 15 goli. Jak sami widzicie linia między załamaniem po porażkach a euforią po wygranych, jest zasadniczo bardzo cienka. Miesiąc wstecz niewiele rzeczy wskazywało na to, że w ogóle będziemy grali - dziś cieszymy się z trzeciej kolejnej wygranej i chcemy kolejnych.
Wiadomo, że wygrywanie to przyjemna rzecz i nigdy się nie znudzi, ale to tylko sport. Po drugiej stronie stają goście, którzy też mają swoje ambicje. Nie zawsze da się wygrać. Musicie o tym pamiętać, zwłaszcza teraz, kiedy jesteście naładowani trzema kolejnymi wygranymi.
Jeśli zaś chodzi o statystyki i serię wygranych, to mam dla Was dwie wiadomości i niestety, obie są raczej kiepskie: trzy kolejne wygrane to dobry wynik, ale dwa lata temu chłopaki z Moreny wygrali w B Klasie 11 meczów z rzędu. I to jest ta pierwsza kiepska wiadomość. Druga jest taka, że ta piękna seria jedenastu kolejnych wygranych została przerwana przez... Czarnych II Pruszcz Gdański. Ale wiecie, jak to jest ze statystykami, ja bym tam za bardzo się nimi nie przejmował...
