Kiedy jesteś jedną z dwu najgorszych drużyn w lidze, kiedy przegrałeś 11 z 13 spotkań, a w dodatku przed pierwszym meczem wiosny wymieniłeś więcej niż połowę składu i jedziesz na mecz do zespołu, który wcześniej załadował ci osiem goli, to masz prawo mieć duże obawy.
Ale rzeczywistość była dla nas bardzo przyjemna. Wygraliśmy 5:1 po bramkach:
0:1 30' PATRYK SOBCZYK (GAŁUSZEWSKI) 1:1 46' gol dla gospodarzy 1:2 73' PAWEŁ OPALA (ŻUK) 1:3 85' PATRYK ŻUK 1:4 86' DAWID KUR (ŻUK) 1:5 89' PAWEŁ OPALA (SOBCZYK)
Strzeliliśmy pięć goli, a mogło i powinno być dużo więcej. Ale zamiast do siatki trafialiśmy w słupki, poprzeczki i tuż obok nich. Ale ponieważ skończyło się wysoką wygraną, więc nie ma sensu krytykować. Wygraliśmy 5-1 z zespołem, z którym przegraliśmy jesienią 1-8 i to jest bardzo widoczny progres.
Nie można jednak zapominać, że to tylko jeden mecz. Nasi rywale w walce o utrzymanie również wygrali swoje mecze, więc nasz cel przedsezonowy nadal jest daleko przed nami.