Przegraliśmy ostatni mecz rundy jesiennej 0-7 z zespołem z Rokitnicy. Nie będę się rozpisywał o sprawach czysto sportowych, bo sami wiecie, że nie jest dobrze. Jedna moja uwaga dotycząca tego, co działo się poza grą. Ja wiem, że praca pana w żółtej koszulce pozostawiała wiele do życzenia i że jest to sporego kalibru eufemizm, ale mimo wszystko powinniście panować nad swoimi zachowaniem. Dotyczy to szczególnie młodych zawodników. Panowie, chwalenie się i radowanie, że dostało się żółtą czy czerwoną kartkę, od totalnie zagubionego gościa jest zwyczajnie słabe. To nie ta bajka. Wolałbym, żebyście chwalili się dokonaniami na boisku, a tych na razie nie widać na horyzoncie. Pan w żółtej koszulce do tego stopnia się pogubił, że numery karanych zawodników spisywał z… kamizelek, i nie do końca mógł to po meczu poskładać w sensowną całość. Kartkę miał dostać nawet Kaziu Sałek, przez numer na kamizelce, ale nie dostał, bo… nie było go już na boisku w tym momencie.