W szóstym meczu rundy wiosennej notujemy czwarty remis. Po emocjonującym spotkaniu, po mocnej końcówce w naszym wykonaniu remisujemy 2-2 z wiceliderem tabeli z Kolbud.
Po dramatycznej wpadce w Baninie trudno było przewidzieć jak wrócimy do ligowego grania. Pierwsza połowa dla gości. Kilka błędów z naszej strony, kiepskie krycie przy stałych fragmentach gry i Merchel Kolbudy schodzi na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem. Na szczęści przebudziliśmy się w drugiej połowie. Kilka roszad na boisku i walczymy o odrobienie strat. Najpierw po strzale KubyZabłotnego piłka odbiła się od poprzeczki, potem od pleców brakarza gości i wpadła do siatki. 1-2. Parę minut później Maciej Zieliński „z duchem puszczy” wrzucił piłkę z autu w pole karne, a tam głową we właściwe miejsce skierował futbolówkę Marcin Drewing. 2-2!
Nie był to nasz wybitny mecz, ale bardzo cieszy walka do końca i odrobienie strat.
Tym samym w dorobku wiosennym mamy 1 wygraną, 4 remisy i 1 porażkę. Chciałoby się więcej tych punktów, bo rywale w tabeli gonią, wygrywają swoje mecze.